28-02-2019 eKurier | Kurier Plus
Skoczyła ze spadochronem, była w Tajlandii

Szczecińska beza zwiedza świat

Szczecińska beza zwiedza świat
Przygoda z pieczeniem bez rozpoczęła się u Hani Komór zupełnie przypadkiem. Fot. Dariusz GORAJSKI

Rozmowa z Hanią Komór, której bezy skradły serca szczecinian

- Jak zaczęła się twoja przygoda z bezami?

- Kiedyś moja mama poprosiła mnie, abym upiekła na jej urodziny ciasta, które zaniesie do pracy. Upiekłam ich kilka plus bezę. Właśnie wtedy jej koleżanka powiedziała, że beza jest naprawdę przepyszna i poprosiła mnie, żebym zrobiła ją na urodziny jej męża. Tak to się zaczęło. Zauważyłam, że ludzie bardzo lubią to ciasto. Wygląda pięknie, kobieco, bogato. Zawsze to doceniałam, a jak zobaczyłam, że ludziom ona smakuje, to nie było odwrotu.

- Czy pieczenie bez to twoja największa pasja?

- Szczerze mówiąc, moją największą pasją jest kręcenie filmów oraz zajmowanie się marketingiem. Oczywiście beza pomaga mi te pasje realizować. W końcu piekę, robię zdjęcia, kręcę filmy. No i oczywiście uwielbiam kontakt z ludźmi, a beza mi oczywiście to umożliwia. Jak ja ją za to kocham!

- W wielu kawiarniach widać bezy, które są łudząco podobne do twoich. Jesteś zadowolona z tego czy zła?

- Zła? Broń Boże. To nie ja wymyśliłam bezy ani nie czuje się ich propagatorką. Faktycznie, kiedy zaczęłam zawozić je do kawiarni, to były one może w co piątym lokalu. Teraz są praktycznie w każdym. Ale należy się z tego tylko cieszyć. Uważam, że im więcej jest w Szczecinie takich miejsc i im bardziej beza jest propagowana, tym lepiej.

- Czy ciężko młodym osobom zaistnieć w szczecińskiej gastronomii?

- Dostaję bardzo dużo takich pytań, jednak podkreślam, że nie jestem żadną specjalistką. Na pewno warto znaleźć niszę, w której chcielibyśmy

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 28-02-2019



Image
Szczeciński Bazar Smakoszy promuje regionalnych wystawców oraz ich naturalne produkty. Fot. Dorota UŁANEK