01-02-2019 eKurier | Sport
Rzut z autu

Tajemnica rekordów głupoty

Wiatr przeszkadza skoczkom. Komunikat tej treści był zmorą konkursów skoków narciarskich przez wiele lat. Oczywiście epoki telewizyjnej. Bo transmisje ciągnęły się w nieskończoność, a konkurs i tak często się nie odbywał albo w połowie był przerywany.

Aż wreszcie wynaleziono „przeliczniki za wiatr". Napisałem już na ten temat sporo, i na ogół złośliwie. Ale niestety, wciąż muszę wracać do tematu. Bo choć zawody stały się wreszcie - o ile wiatr nie jest po prostu zbyt silny - na tyle podległe władzy człowieka, że transmisje można przeprowadzać bez „poślizgów czasowych" i przerw, a kibice przyzwyczaili się jakoś, że nim ostateczny wynik się wyświetli, oni mogą jedynie domniemywać, kto zwyciężył, to sens rywalizacji bywa i tak idiotycznie wypaczany.

Z widowiska sportowego dla wszystkich skoki zmieniły się w konkurencję dla ekspertów albo przeciwnie - dla miłośników powiewania flagą oraz malowania twarzy, niepotrzebujących sobie zawracać głowy takim drobiazgiem jak sprawiedliwość i czytelność

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 01-02-2019