25-01-2019 eKurier | Kurier Plus
Właściciel pawilonu nie planuje inwestycji

Wieżowiec nie zabierze słońca na Kaliny

Wieżowiec nie zabierze słońca na Kaliny
Multi nie zostanie zburzony i nie będzie tu wieżowca zabierającego słońce okolicznym domom. Fot. Mirosław KWIATKOWSKI

Mirosław KWIATKOWSKI

Zamiast zapytać właściciela pawilonu, czy go zburzy, mieszkańcy zorganizowali protest, w który zaangażowali media, posła, radnych i wielu innych ludzi. Trwało to miesiącami, a sprawę można było wyjaśnić w kilka minut.

Mieszkańcy kilkudziesięciu domków położonych na osiedlu Kaliny w Szczecinie protestują od wielu miesięcy przeciwko rzekomej likwidacji pawilonu handlowego zwanego popularnie Multi i postawieniu na jego miejscu 9-piętrowego lub wyższego wieżowca. Właściciel budynku, spółka DS, nic nie wiedziała o całej sprawie i obecnie remontuje wejście do sklepu „Tesco", który jest największym podnajemcą budynku.

Obiekt na Kaliny powstał pod koniec lat 80. ubiegłego wieku. Nazywał się Multi, o czym przypomina wiszący na budynku szyld. Tak do dziś wielu mieszkańców osiedla go określa, chociaż sporo mówi Tesco. Był to - jak na owe czasy - pawilon, który przyciągał wielu klientów. Takiej placówki nie było w tej części miasta. Towar sprzedawano na dwóch piętrach. Był to taki osiedlowy „Pewex", gdzie na zakupy przyjeżdżali mieszkańcy z innych rejonów Szczecina.

Dziś w potężnym pawilonie mieści się na parterze sklep Tesco, który na brak klientów nie narzeka, gdyż jest przed nim duży parking, gdzie miejsc nie brakuje. Wiele pomieszczeń w budynku wynajmują przeróżne firmy, sklepy i zakłady usługowe. Jest tu m.in. sklep zoologiczny, sklep z odzieżą używaną, szewc, punkt naprawy drukarek i wiele innych firm. Na piętrze, do którego prowadzą schody wewnętrzne, ma siedzibę kilka spółek. Jedynie

...

Zawartość dostępna dla czytelników eKuriera
Pozostało jeszcze 80% treści

Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 25-01-2019



Image
Przed wejściem do sklepu Tesco trwa kapitalny remont schodów i podjazdów dla wózków. Fot. Mirosław KWIATKOWSKI