04-01-2019 eKurier | Kurier Plus
(Nie)zapomniane perły telewizyjnej sceny, czyli
Kazimierza Kutza Teatr Wielki
Artur D. LISKOWACKI
O Kazimierzu Kutzu, wybitnym, zmarłym w połowie grudnia reżyserze - jednym z ostatnich pokolenia twórców urodzonych w drugiej połowie lat 20. - mówić i pisać się będzie w najbliższym czasie wiele; powinno tak być, i wierzę, że będzie. Przypominane zostaną jego filmy - szczególny akcent położy się tu na tzw. Trylogię śląską (Sól ziemi czarnej, Perła w koronie, Paciorki jednego różańca), koneserzy wspomną jego nie tylko formalne nowatorstwo (Nikt nie woła, Ktokolwiek wie…, Skok) - a także ogromną aktywność i bezkompromisowość w walce o kulturę i tożsamość polskiego Śląska; wróci też pewnie Kutz jako wielka, barwna osobowość, która realizowała się w wielu wymiarach - w literaturze (m.in. świetna powieść Piąta strona świata), publicystyce (pisane przez lat wiele felietony), teatrze, ale i polityce.
Jako zadzierzysty senator znajdzie się zwłaszcza we wspomnieniach dzisiejszej opozycji; w III RP był bowiem gorliwym obrońcą demokracji i rozsądku w polityce, tak skażonej zwalczanym przez niego nacjonalizmem czy klerykalizmem; z kolei obóz prawicy chętnie wypominać mu będzie karierę w PRL czy sympatię do lewicy. Dobrze by więc było, gdyby znaleźli się i tacy, którzy przypomną i docenią jego osobisty i artystyczny wkład w zryw lat 80. Jako przewodniczący Porozumienia Środowisk Twórczych Regionu Śląskiego „Solidarności" bierze przecież udział w słynnym Kongresie Kultury przerwanym 13 grudnia przez stan wojenny, jest internowany; a w wolnej już Polsce zabiega z determinacją o film o górnikach kopalni „Wujek" - gdy brakuje pieniędzy, oddaje na jego realizację swoją artystyczną nagrodę (1989), a w końcu kręci ów obraz pod tytułem Śmierć jak kromka chleba, do wątków Sierpnia nawiązuje też w znakomitym telewizyjnym filmie Zawrócony.
Był też Kutz bohaterem wielu niegrzecznych i pikantnych anegdot (znano jego swobodę w posługiwaniu się... soczystą polszczyzną), różnych niepoprawności czy skandalików obyczajowych; to o nim Jeremi Przybora napisał znaną kiedyś piosenkę Kaziu, zakochaj się…, za którą Kutz
...Pozostało jeszcze 80% treści
Pełna treść artykułu dostępna po zakupie
eKuriera
z dnia 04-01-2019